W poszukiwaniu wizji

Zdjęcie: Goran Horvat / Pixabay

22 sierpnia 2022

Bardzo często stawiamy dziś sobie pytania o kształt duszpasterstwa przyszłości: Jakie powinno być? Na czym powinno się oprzeć? Zastanawiamy się, gdzie szukać duszpasterskich wizji. Czy w przeszłości? Jaki jest wspólny mianownik projektów, które przyniosły wspólnocie wiernych najwięcej korzyści?

 

W historii polskiego Kościoła mamy sporo przykładów charyzmatycznych duszpasterzy – musimy chcieć wyciągać wnioski zarówno z ich porażek, jaki i sukcesów. Jednym z kapłanów, których posługa przyniosła Kościołowi zdecydowanie dobre duchowe owoce, jest założyciel Ruchu Światło-Życie, ks. Franciszek Blachnicki. Kiedy od czasy do czasu czytam artykuły omawiające jego sylwetkę i dzieło, widzę, że prawie wszyscy autorzy zwracają uwagę na fakt, że ten prorok żywego Kościoła miał wyraźną wizję pracy duszpasterskiej. I właśnie takiej nowej, konkretnej wizji najbardziej potrzebuje dziś Kościół w Polsce. Tak przynajmniej twierdzą komentatorzy. Warto więc zadać sobie pytanie, co było fundamentem wizji ks. Franciszka.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że główną inspiracją dla ks. Blachnickiego było nauczanie Soboru Watykańskiego II. Jednak przy dokładnym zapoznaniu się z jego biografią okazuje się, że jego metody wyprzedzały sobór, a źródeł jego wizji i siły przebicia należy szukać w innym miejscu. W 1955 roku ks. Blachnicki poprosił o urlop naukowy. Nie udał się jednak na KUL ani do innej placówki naukowej, ale wyjechał do Niepokalanowa. Przebywał tam prawie rok, uczestnicząc w życiu franciszkańskiej wspólnoty i studiując duchowy dorobek o. Maksymiliana Kolbego. W pamiętniku zapisał wtedy: „Od czwartku jestem w Niepokalanowie. (…) Chcę zapoznać się z bliska z postacią Ojca Kolbe, z jego spuścizną. Właściwy jednak cel mego przyjazdu jest inny. Chcę znaleźć drogę… (…) Mam już lat 34. I nie jestem zadowolony ze swego życia, nie mam wewnętrznego pokoju. Nie ma we mnie właściwie życia – wegetuję marnie. Nie mam w sobie świadomości jakiejś idei przewodniej, życiowej – życie moje nie jest realizacją jakiejś wielkiej idei, realizacji planu Bożego, woli Bożej”[1]. Trzeba pamiętać, że pisał to kapłan, który już wtedy właściwe bez przerwy był zaangażowany w działalność duszpasterską i organizacyjną. Jednak do tej pory wszystkim jego działaniom brakowało centralnej idei.

Oświecony doświadczeniem, które także dla ojca Kolbego było kluczowe – spotkaniem z Niepokalaną – ks. Blachnicki postanowił rozpocząć odnowę pracy duszpasterskiej od formowania kapłanów.

W Niepokalanowie zaczął się w nim krystalizować spójny program, który był zresztą zgodny z jego wcześniejszymi intuicjami i pragnieniami. Ksiądz Blachnicki uświadomił sobie, że jego szczegółowym życiowym powołaniem jest ścisła współpraca z Maryją oraz że – jeśli do tej pory zrobił dla Kościoła coś pożytecznego – zawdzięcza to właśnie Jej. Przecież zawierzył się Maryi już w dniu święceń subdiakonatu 30 marca 1949 roku. W czasie swojego pobytu u franciszkanów odwiedził także Jasną Górę, gdzie ponownie dokonał aktu oddania życia Chrystusowi przez ręce Matki Bożej, a także oddał Jej swoje duszpasterskie plany. W rekolekcyjnych zapiskach znajdziemy wyznanie kończące jego pobyt u duchowych synów św. Maksymiliana: „Jestem Niepokalanej niezmiernie wdzięczny za wielką łaskę, jaką tu w Niepokalanowie otrzymałem. Uważam, że największą łaską, jaką w życiu otrzymałem, jest chrzest święty, powołanie do dziecięctwa Bożego. Druga łaska to poznanie Niepokalanej i oddanie się Jej”[2].

Oświecony doświadczeniem, które także dla o. Kolbego było kluczowe – spotkaniem z Niepokalaną – ks. Blachnicki postanowił rozpocząć odnowę pracy duszpasterskiej od formowania kapłanów. Myśl ta towarzyszyła mu już od czasów seminaryjnych. Marzył o stworzeniu „Unii kapłanów niewolników Marii”, których formacja polegałaby przede wszystkim na pogłębieniu życia wewnętrznego. Drugi kierunek jego planów to „Niepokalanów diecezjalny”, czyli struktura, która szerząc pobożność maryjną, służyłaby uświęceniu wiernych. Ludzie, którzy stanowiliby trzon tej organizacji, mieli realizować dzieła apostolskie, żyjąc radami ewangelicznymi. „Niepokalanów diecezjalny” był dla ks. Blachnickiego bardzo ważny, dlatego zawarł duchowy układ z o. Kolbe – sam modlił się o jego beatyfikację, a ten ze swej strony miał wstawiać się przed Bogiem w sprawie realizacji projektu ks. Franciszka. Nietrudno zauważyć, że oba te pomysły znalazły później swoją realizację w Ruch Światło-Życie, nazywanym przez ks. Blachnickiego „Dziełem Niepokalanej, Matki Kościoła”.

Zauważmy, że najśmielsze wizje duszpasterskie ostatnich stu lat w Polsce zrodziły się z całkowitego oddania się Matce Bożej w duchu św. Ludwika Grignion de Montfort, którego refleksje miały wpływ na św. Maksymiliana.

Może także dzisiaj, poszukując wizji, warto wrócić do Niepokalanowa? Zauważmy, że najśmielsze wizje duszpasterskie ostatnich stu lat w Polsce zrodziły się z całkowitego oddania się Matce Bożej w duchu św. Ludwika Grignion de Montforta, którego refleksje miały wpływ na św. Maksymiliana. Również św. Jana Pawła II, jeszcze jako młody chłopak, odkrył dla siebie małą książeczkę o prawdziwym nabożeństwie do Maryi autorstwa św. Ludwika, a później na swoje biskupie zawołanie wybrał hasło „Totus Tuus” (Cały Twój) i po raz kolejny zawierzył swoje życie Maryi. Korzystając ze wskazówek św. Ludwika, do osobistego oddania się Maryi przygotowywała się także w Stoczku Warmińskim, podczas swojego internowania, bł. Prymas Wyszyński. Znane są jego słowa, które skierował do Rady Głównej Episkopatu: „Wszystkie nadzieje, to Matka Najświętsza. I jeżeli jaki program – to Ona”. Matka Boża – to z Niej brała się przedziwna apostolska płodność tych kapłanów, przenikliwość ich duszpasterskich wizji oraz braterska wspólnota myśli.

Święty Maksymiliana, przeszczepiając na grunt polski ideę oddania się Chrystusowi przez ręce Matki Bożej, ale także wzbogacając tę ideę o swoją wrażliwość i duchowość, inspirował nie tylko kapłanów. Po zakończeniu drugiej wojny światowej grupa młodych dziewcząt, wzorując się na męczenniku z Auschwitz, zapragnęła stać się narzędziem w dłoniach Matki Najświętszej. Jedna z nich, Jadwiga Jełowicka, wspominała po latach: „Dowiedziałyśmy się o Ojcu Kolbem w 1948 r. z książki Jana Dobraczyńskiego Skąpiec Boży. Byłyśmy na wakacjach w Stryszawie koło Suchej. W tym czasie rozczytywałyśmy się w tej książce, przygotowując się do całkowitego oddania się Matce Bożej. Jak bardzo było nam to wszystko bliskie! Jeszcze niewiele wiedziałyśmy o duchowości Ojca Maksymiliana; dopiero rozpoczynały się w Niepokalanowie studia nad jego pismami, poza tym mało było materiałów. Ale my, wiedzione intuicją wiary, zapragnęłyśmy w drodze powrotnej z wakacji pojechać do Oświęcimia, modlić się w celi jego śmierci i w ten sposób odczytywać jego drogę. Tak zrobiłyśmy. Modliłyśmy się w tej celi kilka godzin, zgłaszałyśmy Niepokalanej naszą gotowość zdobywania dla Niej świata, tak jak on to czynił, i swoją gotowość na wszystko, co będzie Jej tu potrzebne. Jego obrałyśmy sobie jako naszego przyjaciela i stróża tych maryjnych postanowień i pragnień. W ten sposób Ojciec Maksymilian wszedł w nasze życie, w nasz język, wzbogacił nasze maryjne obyczaje”[3]. Takie było formacyjne doświadczenie dziewczyn z Instytutu Świeckiego Pomocnic Maryi Jasnogórskiej Matki Kościoła (od 2005 roku nazywanego Instytutem Prymasa Wyszyńskiego), czyli jednego z najbardziej znanych w Polsce instytutów świeckich, założonego w 1942 roku przez Marię Okońską i ks. Stefana Wyszyńskiego. Z ich współpracy – a przede wszystkim z ich oddania Chrystusowi przez Maryję – powstał później program Wielkiej Nowenny.

Wizje duszpasterskie, które mają duchowe znaczenie, nie rodzą się nad biurkiem – jako owoc studiowania dokumentów kościelnych – ani np. przy ognisku – jako wynik miłych towarzyskich spotkań – lecz są owocem modlitwy i gotowości do ofiarowania swojego życia, a więc także swoich ambicji, swoich marzeń i dotychczasowych pozycji. Chodzi o oddanie tego wszystkiego Chrystusowi przez ręce Matki naszego Pana. To nie ludzie mają działać, lecz Bóg.


[1] F. Blachnicki, Spojrzenia w świetle łaski. Kartki wyrwane z pamiętnika dla dusz na drodze oczyszczenia, Światło-Życie 1987, s. 82.
[2] Tamże, s. 86.
[3] J. Jełowicka, Św. Maksymilian Maria Kolbe a Instytut Prymasowski, https://adonai.pl/historia/?id=281 [dostęp: 21.08.2022].


Zostań mecenasem Verbum! Ten projekt rozwinie się dzięki Twojemu wsparciu.